• Wpisów:215
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 20:47
  • Licznik odwiedzin:21 138 / 1790 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ech nadrabiam braki

1. Co ważniejsze serce, czy rozum?
Moim zdaniem rozum.
2. Co jest twoją pasją?
Rysowanie - rysuję od kiedy umiem trzymać ołówek i nigdy mi się nie znudzi.
Pisanie- ubóstwiam tworzyć krótkie historyjki, poza tymi poważniejszymi i bardziej składnymi jak opowiadanie o Megan.
3. Piosenka, której ostatnio nie możesz wyrzucić z głowy.
"Mama" My Chemical Romance. Nie wiem czemu ciągle ją nucę pod nosem
4. Co wolisz, gitara, czy skrzypce?
Gitarę lubię bardziej
5. Masz realne sny? Opisz jeden.
Idę przez las i nie mogę z niego wyjść. Klasyk
6. Ulubiona książka, film, serial, manga lub anime
Książka - "Diabeł ubiera się u Prady"
Serial- aktualnie jestem zapatrzona w serial "Arrow"
Film - "Hansel i Gretel: łowcy czarownic"
7. Ulubiony gatunek filmów, książek.
Horror.
8. Przedmiot, który zasługuje na miano pomiotu szatana.
Telefon. Nie ważne jaki mam i tak musi się popsuć, zniszczyć i cały czas mnie denerwować.
9. Podaj powód założenia swojego bloga.(jeśli piszesz podaj datę dodania następnego rozdziału)
Mój blog powstał dzięki koleżance, która już prowadziła bloga (Shadow122). Pozazdrościłam i też chciałam data nowego rozdziału... kiedyś.
10. Jak często zatruwasz ludziom życie?
Od samego rana do późnego wieczora. Ja po prostu jestem stworzona do dręczenia ludzi.
11. Pytanie z serii tych najpoważniejszych: Ukochane, słodkie, mniam!
hm... guma do żucia jestem od niej uzależniona.
 

 
Wybacz proszę takie opóźnienie .

1. Jaka jest wg Ciebie najważniejsza wartość w życiu?
Miłość - fajnie jest wiedzieć, że się jest dla kogoś ważnym i samemu okazywać miłość innym.
2. Czym jest dla Ciebie człowieczeństwo?
Człowieczeństwo to umiejętność bezinteresownej pomocy, życzliwość, tolerancja,bynajmniej dla mnie. Nie potrafię traktować jak człowieka kogoś kto morduje i niszczy. W końcu po co jest to całe bredzenie o tym że człowiek to istota wyższa, bardziej rozwinięta, skoro zachowuje się gorzej niż zwierze?
3. Czy technologia jest niezbędna w naszym życiu? Dlaczego?
Tak, ja bym nie przeżyła bez muzyki, filmów, czy anime . Poza tym dzięki technologii jesteśmy zawsze na bieżąco z informacjami i możemy poznawać świat nie podróżując
4. Co oznacza bycie kobietą w dzisiejszym świecie?
Być samowystarczalną, nie zdaną na łaskę rodziny i mężczyzn.
5. Posiadasz życzenia, które zmieniły się w nieosiągalne marzenia? Jeśli tak, to czemu się zmieniły?
Chciałam być lekarzem, a potem okazało się, że mdleję na widok krwi i igieł... Nie na moje nerwy.
6. Czym jest dla Ciebie wolność?
Wolność to możliwość bycia tym kim chce się być, bez słów krytyki na swój temat.
7. Porażka- umacnia czy niszczy? (trochę więcej niż jedno słowo)
Mnie porażka zawsze umacnia i motywuje by osiągnąć sukces.
8. Cel jaki byś chciała/chciał osiągnąć?
Dostać się na japonistykę na studia.
9. Kanon piękna w obecnych czasach- czy warto za nim podążać? (uzasadnienie)
Gubię się w dzisiejszych kanonach piękna. Promowanie nadmiernej chudości czy otyłości... Albo opalanie się czy wstrzykiwania botoksu. Fuj! Naprawdę tego nie rozumiem.
10. Książka, która skradła Ci serce i zmusiła do refleksji?
"Diabeł ubiera się u Prady" lepsza niż jej ekranizacja.
11. Co Cię drażni u innych ludziach?
Bardzo dużo rzeczy. Ale chyba najbardziej małostkowość i użalanie się nad drobnostkami. Nie cierpię jak ktoś wypłakuje mi się w ramię z powodu zdrady chłopaka/dziewczyny choć zmienia ich co tydzień. Albo ktoś się ośmieszy przed znajomymi, a potem robi z tego aferę. Dramat...
 

 
Witam, po tak długim czasie postanowiłam jednak powrócić na bloga. Trochę się u mnie pozmieniało i nie wiem jak często będę mogła wstawiać nowe rozdziały.Ostatnio trochę skupiłam się na wierszach i historię odsunęłam na drugi plan.Przepraszam
Ale teraz wracam i postaram się niedługo dodać nowy rozdział
 

 
Wybaczcie, ale z powodu kilku problemów nie mogę teraz prowadzić bloga. Oczywiście jak znajdę chwilkę, będę wpadać do Was. Przepraszam i całuję Misao
  • awatar Seiti: Czekam z utęsknieniem na Twój powrót.
  • awatar Kowalski, opcje!: Wybaczam. A jak już wrócisz to zapraszam na ślub Oresta i Lucyny. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak zobaczyłam to zdjęcie miałam ochotę schować się pod biurko ze wstydu, że moje włosy są takie krótkie Pozazdrościć temu panu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Piękne
  • awatar Seiti: Zamknij oczy... co Ci podpowiada wyobraźnia? jakie obrazy podsuwa?
  • awatar SallyLou: wciąż gryzę się z ostatnią stroną :(. Za nim nie wiem jak ładnie zakończyć.
  • awatar Seiti: Faktycznie piękne. Heh mój syn w Japonii by głodował. Ok, wszystko ładnie pięknie, a gdzie Megan?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ohayo! Dziś chciałam Wam przedstawić nowych członków mojej "rodzinki" Moje małe złotka

Mają 8 dni i są równie wredne jak ich mamusia .
  • awatar Azjatycko z opowiadaniami ^,^: *O* Jakie kawaii :3
  • awatar Kate - Writes: Matko, jakie cudeńka!!! Są słodkie... i takie maleńkie... Aaachh!!! Mogę je oglądać cały dzień a w realu są pewnie jeszcze ładniejsze.
  • awatar Seiti: Jak ja bym chciała kota! Zwłaszcza takiego rudaska. Ale nie mogę, nie dość, że pies to jeszcze ciąża ;( Kotkę proponuję wykastrować ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Siedziałam na tylnym siedzeniu czarnego volvo obok Ace’a. Od kiedy wyszłam z cmentarza nie odezwał się do mnie ani słowem. Odchrząknęłam nerwowo.
- Może wyjaśnisz mi o co chodzi z tym wezwaniem na Letni Dwór? – spytałam nakręcając lok na palec. Okropny zwyczaj zwłaszcza jeśli jest się osoba dość nerwową jak ja.
- Przestań – Ace chwycił moją dłoń i odsunął od włosów – Sam jeszcze nie wiem po co nas tam wzywają. Jestem zaskoczony, że w ogóle chcieli widzieć ciebie.
Spojrzałam na niego krzywo.
- Znaczy wiesz nie chodzi mi o to, że jesteś trochę słabsza od nas, czasem się potykasz no i za dużo gadasz w niewłaściwych momentach…
- Przejdziesz do rzeczy, czy będziesz dalej gadał o tym czemu w ogóle nie powinno mnie tu być? – warknęłam.
Ace uśmiechnął się.
- Wybacz. Chciałem po prostu powiedzieć, że trochę głupie jest, że wzywają cię zaraz po śmierci rodziców i to żądają byś się pojawiła jak najszybciej.
- Hm…- mruknęłam w odpowiedzi – Długo przebywałeś na dworze Króla Lata. Jaki on jest?
- Taki jak wszyscy na Letnim Dworze. Lekkomyślny, zbyt wesoły i zdaniem moich dziewczynek bardzo ładny.
- Twoich dziewczynek? Czy ty naprawdę musisz utrzymywać kontakty z tymi prostytutkami z klubów?
- Hej hej – rzucił oburzony – Są zawsze doskonale poinformowane co się dzieje wokół dworu. Fakt, ze zgodziły się nas informować o wszystkim znaczy, że nie są skończonymi pindami.
- Mów co chcesz – wzruszyłam ramionami. Kości mnie zaczęły już boleć od siedzenia w aucie, które może i było drogie, ale całkiem niewygodne.
- Ty za kierownicą – krzyknęłam do gościa, który całkiem nas ignorował – Gdzie jedziemy?
- Na Walker St. – odparł gburowato tonem, który wyraźnie mówił, że nie chce ze mną gadać.
- Bądź miła – szepnął Ace – Bo nas wyrzuci i resztę drogi będziemy musieli przejść na piechotę.
- Jestem miła. To on jest głuchy – odparłam z uśmiechem – Prawda Stephen?
- To jest John – mruknął mój przyjaciel.
- Stephen bardziej pasuje.
Ace wywrócił oczami.
- Ruda jędza z ciebie.
- A ty rudy nudziarz – odparowałam.
Ace uśmiecha się tylko.

Gdy w końcu dojechaliśmy na Walker St. byłam zmęczona ciągłymi dogryzkami mojego towarzysza. Byłam pełna podziwu dla kierowcy, który musiał mieć wręcz anielską cierpliwość do nas, że nie wyrzucił nas w połowie drogi.
Gdy w końcu Ace otworzył drzwi po mojej stronie moim oczom ukazał się nowoczesny apartament, jeden z tych, które zwykle oglądałam z daleka i rozmyślałam jak cudownie byłoby w nim mieszkać.
- Tutaj mamy spotkać się z naszym zleceniodawcą i uzyskać szczegółowe instrukcje – wyjaśnił mi Ace, gdy wspinaliśmy się po marmurowych schodach prowadzących do głównych drzwi. Otworzył je nam jeden z pracowników witając skinieniem głowy.
- Kimkolwiek jest właściciel musi być nadziany – mruknęłam patrząc na rzeźbione poręcze.
- Kimkolwiek jest właściciel ma ciekawy tok myślenia – odparł Ace.
- To znaczy?
- Pomyśl tylko – rzucił do mnie tonem świadczącym o tym że jest mądry i doświadczony, a ja głupia i tępa – Po co ściągał nas kiedy mógł sobie załatwić doświadczonych łowców z wieloletnim stażem. Znaczy wiesz ja polowałem od dawna, ale ty z tego co wiem chyba nie.
- W sumie racja – przytaknęłam mu by przestał gadać tym swoim mentorskim głosem.
Weszliśmy do holu.
- O cholera – rzucił Ace to co ja myślałam.
Pomieszczenie było piękne i wykwintne niczym w pałacu królewskim, ale to nie to spowodowało przyspieszony puls. Przed nami opierając się elegancko o drzwi stał wampir. Wyczuwanie tych potworów miałam we krwi, choć ten różnił się nieco od innych. Był wysoki i przystojny miał krótkie blond włosy i oczy jak żmija. Naprawdę. Jasnozielone z pionowymi źrenicami.
I najwyraźniej na nas czekał.
- Witam w Apartamencie Sulez panie Garrow, panno Night– zwrócił się do nas. Miał lekki brytyjski akcent, który doskonale pasował do jego zmysłowej postaci.
- Nie wiedziałem, że szczerzące gęby tu pracują – na dźwięk głosu Ace’a drgnęłam. Nawet nie byłam świadoma tego, że cały czas wpatruję się w wampira. Zarumieniłam się i pochyliłam głowę.
- To niekulturalnie zwracać się do kogoś w tak wulgarny sposób – odparł spokojnie nasz rozmówca, choć w jego oczach płonął zimny ogień.
Ace zacisnął pięści.
- Wybacz – postanowiłam wtrącić się do rozmowy zanim poleje się krew, a znając moje szczęście pewnie moja. Uśmiechnęłam się do wampira starając się wyglądać miło i uprzejmie – Nie wiedzieliśmy, ze pracują tu wampiry – I że są cywilizowane, dodałam w myślach.
- Owszem pracują, ale tylko dla wysoko postawionych osób.
- Myślałem, ze wy jecie ludzi, a nie dla nich pracujecie – rzucił rezolutnie mój przyjaciel, nie zwracając uwagi na to że cały czas kopię go w kostkę.
- Wyobraź sobie dzieciaku, że nie mówię o ludziach. Są inne istoty na tym świecie wyżej postawione niż oni.
Przezornie żadne z nas się nie odezwało.
- Proszę za mną – wampir przerywa milczenie i kieruje się do windy. Wymieniam szybkie spojrzenie z Acem i ruszamy za nim. Winda jest urocza i zupełnie nie podobna do tych jakie spotyka się w normalnych, przeciętnych budynkach. Ma uroczą tapetę i małą ławeczkę, która aż kusi by usiąść. Jednak wolę stać, i tak jestem najniższa z naszej trójki. Gdy winda rusza serce podchodzi mi do gardła. Głupia klaustrofobia!
- Jak ci na imię? – nie wytrzymuje tej przerażającej ciszy. Hmm…może faktycznie Ace ma racje i za dużo mówię? Jednak nie mam czasu by o tym myśleć bo wampir odwraca się do mnie.
- Jestem Iwan.
- Wyglądasz na Roberta – nie potrafię się powstrzymać. Ace przewraca oczami i ściska moje ramię. Przez chwilę zastanawiam się czy nie posunęłam się za daleko.
Jednak po chwili kąciki warg wampira zaczynają drgać i ten zaczyna się śmiać.
- Ludzie potrafią być naprawdę zaskakujący – mówi Iwan nie zwracając się do nikogo konkretnego.
Ace rozluźnia uścisk i oddycha spokojniej.
Gdy tylko winda staje z ulgą wychodzę na zewnątrz.
- Shaylin spotkasz się bezpośrednio z naszym pracodawcą, a ty pyskaty ignorancie zostałeś wezwany do Sali Głównej – zwraca się do nas.
- Mam tam iść sama? – nie jestem panikarą, ale tym razem mam wielką ochotę wrócić do windy lub jeszcze lepiej wyskoczyć oknem.
- Dasz radę – uścisk Ace’a działa jak środek uspokajający – Przecież cię nie zje. Znaczy mam nadzieję, że nie je ludzi – zwraca się do Iwana.
Twarz wampira pozostaje bez zmian.
- Jak jest w dobrym humorze…
- Iwan! Nie strasz dziewczyny, już i tak wygląda jakby miała zemdleć – za plecami słyszę dudniący głos. Gdy odwracam się zupełnie zapominam o Iwanie.
Mężczyzna który idzie w naszą stronę jest olbrzymi. Ma chyba ponad dwa metry wzrostu. Na ciemnej skórze ma wytatuowane skomplikowane wzory, które ciągną się przez prawą połowę twarzy i gładko ogoloną głowę. Ubrany w wojskowy mundur i ciężkie buty wygląda jak wcielenie boga wojny.
- Złociutka nie bój się my nie gryziemy! – krzyczy mi niemal do ucha – no chyba że jesteśmy głodni, ale ty się nie bój! Łowców nie tykamy! Chyba że pierwsi zaczynają – śmieje się a w śnieżnobiałym uzębieniu błyskają ostre kły.
- Świetnie – mruczy Ace – Bardzo pocieszające.
Ciemnoskóry facet podnosi wzrok na niego.
- Ty rudy chudzielcu jazda do Sali Głównej! Iwan masz go tam zaprowadzić – rzuca groźnym tonem.
Ace wytrzeszcza oczy na słowa o tym, że jest „ rudym chudzielcem”, ale posłusznie kieruje się za odchodzącym wampirem. Posyła mi jeszcze krzepiący uśmiech na pożegnanie i oddala się. Zostaje sama z wielkoludem.
- Jestem Shaylin – przedstawiam się.
- Wiem złociutka, wszyscy tu to wiedza! Ja jestem Samuel! A teraz biegiem za mną bo szefuś się wkurzy na mnie.
Niemal biegnę za Samuelem, który za jednym krokiem przechodzi dwa metry. Gdy staje przed drzwiami zwraca się do mnie zaskakująco cichym głosem.
- Słuchaj złotko szefuńcio jest osoba dość gwałtowną wiec nie denerwuj go. Bądź uprzejma. I jak tylko znajdziesz wolną chwilę musimy wyskoczyć na kawę – mruga do mnie – Powodzenia mała.
Klepie mnie w ramię, tak że uginają mi się kolana i odchodzi zostawiając mnie samą.
Biorę głęboki oddech i wchodzę.


* * * * *
Nowy rozdział opowiadania o Łowczyni mam nadzieję, że się spodobał. Jutro będzie o Megan.
  • awatar Seiti: A tam mieszanie czasów, sama się czasem łapię, że z przyjemnością użyłabym teraźniejszego i w sumie się zastanawiam czy wcześniej go nie używałam. To korci strasznie i to podświadomie. Dopiero jak czytam te swoje wypociny enty raz to wyłapuję, że coś pochrzaniłam. Misao jesteś usprawiedliwiona (chociaż jakby jakieś rażące były to bym zauważyła)
  • awatar SallyLou: Lisa Angels: dzięki za uwagę :) nawet nie zwróciłam na to uwagi. Pisałam dosłownie na żywca, kiedy przyszedł mi pomysł i w sumie nie przejrzałam potem tego zbyt dokładnie :D będę teraz pilnować tych głupich czasów
  • awatar Lisa Angels: Uwielbiam imię Ace, jest śliczne. Ale przyłapywałam, że zaczynają ci się mieszać czasy. Czy to specjalnie? O.o Widzisz, ja mam z tym problem i warto zwrócić na to uwagę by ich nie mieszać(no chyba, że w okolicznościach w których chcemy przyśpieszyć akcję lub zwiększyć napięcie) np. Ace zacisnął pięści. i Biorę głęboki wdech i wychodzę. - ale to tylko tak w trosce o ciebie, mi dużo pomogły takie wskazówki. Czekam na kolejny rozdział.:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Oto wytwór wczorajszej nudy . To miała być postać chibi, ale jakoś mi nie wyszła

Po raz pierwszy od dawna użyłam kredek... i chyba przesadziłam z kolorami

Rozdział będzie jutro ponieważ troszkę namieszałam i muszę teraz to poukładać.
 

 
Hej Wasza Misao w końcu wróciła . Przepraszam za długą przerwę, ale dopiero niedawno odzyskałam kompa. Przynajmniej w końcu skończą się kłopoty z wiecznie zacinającym się pingerem ( a przynajmniej mam nadzieję ).
Postaram się jak najszybciej wstawić nowy rozdział. Pozdrawiam i całuję
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Oho wiosna nadchodzi Wyczuwam ją po poziomie zmęczenia. Dziś jestem cały dzień zaspana i nic mi się nie chce. Nawet proste rysunki mi nie wychodzą...
Ktoś jeszcze pada na twarz o tak barbarzyńsko wczesnej porze?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Rozdział V

Shiki mknął między rozłożystymi drzewami niczym srebrzysta strzała. Jego wrażliwy na zapachy nos wyczuł w powietrzu znajomą woń, kojarzącą się z ciemnością i chłodem. Doskonale wiedział kto jest jej właścicielem. Zapach nieodzownie kojarzył mu się z kpiącym uśmiechem i lśniącym metalem broni. Poczuł, że sierść jeży mu się na karku. Napiął mięśnie i pomknął jeszcze szybciej. Nagle drogę zastąpił mu smukły, czarny cień.
- Szukasz kogoś? – odezwał się rozbawiony męski głos.
Lisołak przystanął i przemienił się.
- Owszem – odparł – Szukam tchórzliwego dupka, który nie miał odwagi sprzeciwić się Morhanowi.
- Spójrz w lustro to go zobaczysz – odparł niezrażony osobnik.
- Do cholery, Sebastianie nie wkurzaj mnie , bo tym razem ci nie daruję i cię rozszarpię na strzępy! – warknął Shiki odsłaniając kły – Boisz się spojrzeć mi prosto w twarz?
Sebastian westchnął i odwrócił się. Należał do demonów, których wygląd nie zmienia się z biegiem lat, więc Shiki miał wrażenie, że dopiero co go widział. Długie czarne włosy związane miał w warkocz, a czarne oczy patrzyły bez cienia strachu i niepewności. Kitsune wiedział, ze tak jest. Demon nigdy nie okazywał przerażenia czy niepewności. Ludzkie cechy bawiły go. Pogardzał nimi, podobnie jak współczuciem i litością.
- Czego ode mnie chcesz lisku? Bo wątpię byś pędził na złamanie karku tylko by się na mnie powydzierać.
- To chyba oczywiste dla ciebie czego żądam – prychnął Shiki – Masz oddać mi miecz Potępionych.
Oczy Sebastiana otworzyły się szeroko. Wydawał się być zaciekawiony.
- Ocho! Kogo będziesz próbował wydostać z Krainy Umarłych? – Miecz w połączeniu z pomocą kilku obdarzonych wyjątkowa mocą osób potrafił otworzyć bramy do świata umarłych.
- Nie wiem czemu mam ci go oddawać. W końcu zostawiłeś go wbitego w moją szyję i przez godzinę próbowałem go z siebie wyciągnąć. Wiesz – demon wzruszył ramionami – przywiązałem się do niego.
- Skąd miałem wiedzieć, że to cię nie zabije? Miałem szczerą nadzieję, ze się w końcu ciebie pozbędę.
- Cieszę się, że jesteś ze mną tak bezczelnie szczery. A miecza ci nie dam. Mogłeś mi odciąć głowę czy coś. Efekt byłby lepszy – stoicki spokój demona doprowadzał Shikiego do wściekłości.
- Zaraz oderwę ci ją od karku! – ryknął i rzucił się z kłami na Sebastiana. Demon nic nie robiąc sobie z ataku odsunął się odrobinę. Lisołak w rozpędzie przetoczył się na trawę. Od razu poderwał się i skoczył celując w szyję przeciwnika. Jednak ten tylko uśmiechnął się i uchylił.
– Naprawdę myślisz, że uda ci się mnie pokonać? Daruj sobie Shiki.
Kitsune mruknął gardłowo i podniósł się na nogi. Odgarnął z twarzy srebrzyste włosy i spojrzał z nienawiścią na demona. Ten podszedł do niego i stanął twarzą w twarz. Był troszkę wyższy niż Shiki, ale wydawał się być szczuplejszy. Na jego ustach zatańczył uśmieszek.
Wtedy Shiki z całej siły trzasnął go pięścią w nos.
- O kurwa! – Sebastian zatoczył się do tyłu trzymając za złamany nos. Lisołak był dość silny, by połamać mu połowę kości na twarzy.
- Zawsze chciałem to zrobić – stwierdził z satysfakcją Shiki patrząc jak ciemnoczerwona krew zalewa twarz demona.
Sebastian kopnął go w pierś. Siła ciosu rzuciła Shikim o najbliższe drzewo. Lisołak poczuł, że połamane żebra przebijają mu płuca. Przetoczył się na bok i odkaszlnął krwią.
- Nie zapominaj, ze ja też miałem wielkie marzenie skopania cię, aż skóra odeszłaby od kości – mruknął demon stając nad kitsune niczym Śmierć nad duszą.
Shiki próbował wstać, ale ciężki but przygwoździł go do ziemi.
- Coś wypadłeś z formy – mruknął znudzonym tonem Sebastian.
- Proszę puść go – smutny dziewczęcy głos rozległ się nad głową kitsune.
- Kto mówi? – zawołał w ciemność demon rozglądając się czujnie.
- Twoje przerażenie i strach Sebastianie – z ciemności wyłoniła się drobna dziewczęca postać – Naprawdę chcesz je usłyszeć? – spytała Elva podchodząc do nich.
- Dalekowidząca… Jak uciekłaś? – spytał zafascynowany demon.
Fioletowe oczy dziewczynki zwęziły się. Shiki który dźwignął się na kolana poczuł niemal namacalny chłód spojrzenia Elvy.
- Wiesz Sebastianie od kiedy wyzwoliłam się spod wpływu Morhana mogę normalnie widzieć. Wiesz co to oznacza? – spytała spokojnie.
Shiki patrzył zaskoczony jak demon kuli się w sobie pod wpływem spojrzenia dziewczyny. Wstał odrobinę chwiejnie na nogi i rzucił Elvie zdziwione spojrzenie. Powoli zaczynał rozumieć czemu Morhan tak bardzo bał się tej małej istotki.
- Do cholery z wami – warknął Sebastian wciąż niemal zgięty wpół z grymasem złości patrząc na Elvę.
- Pójdziesz z nami na zamek? – spytał Shiki. Oddech wciąż miał świszczący i urwany, ale uszkodzone żebra powoli się naprawiały.
- A mam wybór? – zaśmiał się gorzko demon – Zresztą i tak chciałem cię poznać bliżej Dalekowidząca – uśmiechną się gdy Elva zmarszczyła zdziwiona brwi.
- Zamknij się i idź idioto – odparła i ku zdziwieniu Shikiego złapała demona za rękę – Potrafię zabijać też na inne sposoby więc proszę bądź grzeczny.
Kitsune zaśmiał się gdy Elva karciła Sebastiana jak swojego niegrzecznego pieska. Ruszył powoli za nimi w stronę zamku.

* * * * *
Wiem, że rozdział wyszedł trochę zagmatwany, ale mam nadzieję, że choć trochę sensu ma
  • awatar Kowalski, opcje!: Hurra! Nowy rozdział!
  • awatar Seiti: Nie chce słyszeć, że piszesz gorzej niż ja! Supcio rozdział, ja nie potrafię opisywać walk :P Nie mogę doczekać się Megan
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"Mamo, my wszyscy trafimy do piekła..."
Ta piosenka jest szczera do bólu . Kocham MCR <3

I postaram się napisać na jutro jakiś rozdział
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Specjalnie dla Was zamyślony Behemot
  • awatar Kate - Writes: Ojeeeej... jaka śliczna kicia. Ooo... (mdleje) :)
  • awatar Lisa Angels: Jaki on czysty O.O - mój dzisiaj wrócił cały czarny XD Nie wiem w co wlazł ale lepkie to takie coś mąka ziemniaczaną go myłam by nie rozsnuł mi po całym domu.
  • awatar Seiti: Jaki słodki rudzielec
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dokończenie rozdziału IV

Jet pocałował Ariadne. Jej usta smakowały zimą i wiśniami. Choć w pierwszej chwili dziewczyna spięła się, jednak odwzajemniła pocałunek. Jej zimna dłoń dotknęła jego rozgrzanego winem policzka zostawiając piekące ślady na skórze. Lisołakowi to nie przeszkadzało. Objął ją w chudej talii i przyciągnął do siebie, nie przerywając pocałunku. Smukłe blade dłonie wplotły się w jego włosy i przyciągnęły go bliżej. Zamknięta w sobie Ariadne wcale nie była tak nieśmiała jak myślał. Jej pocałunki były pełne zimnego żaru i skrywanej namiętności.
- Wiesz, ze to bardzo niestosowne? – szepnęła mu prosto w usta.
- Wiem i mnie to nie obchodzi – odparł mruknął cicho.
Ariadne wysunęła się z jego objęć i oparła się o ścianę. W jej oczach była prowokacja i pokusa. Wyglądała jak wcielenie Lilith, najstarszej matki wszystkich demonów. Zamrugała i jej oczy zmieniły barwę. A właściwie jedno. Lśniło czystym szkarłatem hipnotyzując. Kontrastujące tęczówki: niebieska i czerwona sprawiały na Jetcie wrażenie jakby patrzyły na niego dwie osoby.
- Chodź do mnie – Ariadne wyciągnęła rękę.
Kitsune oparł dłonie o ścianie po obu bokach głowy dziewczyny. Był sporo wyższy od niej, ale gdy się pochylił jej nieziemskie oczy znajdowały się na poziomie jego.
- Kim ty właściwie jesteś? – spytał, gdy jej dłonie chwyciły go za szyję.
Ariadne rzuciła mu figlarny uśmieszek i gwałtownie pocałowała.
Nagle Jet poczuł ostry ból na ustach. Córka Ericy wbiła kły w jego wargę i powoli smakowała krwi. Gdy jej język dotknął ranki poczuł jeszcze większe pożądanie. Jego dłoń powędrowała na dekolt sukni szukając tasiemek wiążących gorset. Przeklęty wymysł modowy zawsze go irytował. Po chwili udało mu się rozerwać wstążkę, ale gdy spojrzał na dekolt dziewczyny zamarł. Od obojczyków, aż do piersi ciągnęły się czarne wzory wyglądające jak misterne tatuaże. Tajemnicze symbole ciągnęły się wzdłuż ramion i niknęły pod ubraniem. Jednak tylko jeden przyciągnął jego uwagę. Na mostku widniała dobrze znana mu runa symbolizująca śmierć.
- O cholera – szepnął osuwając się na kolana.
Ariadne pochyliła się nad nim patrząc ze smutkiem wypisanym na twarzy.
- Przepraszam, nie powinnam ci pozwolić tego oglądać.
- Jak możesz nosić znak umarłych i żyć? – spytał ochrypniętym głosem. Widział potężnych czarowników, którzy umierali nawet od noszenia takiego symbolu na medalionach.
- Mój ojciec naznaczył mnie tak.
Jet odetchnął pożądanie zamieniło się we współczucie i przerażenie.
- Czemu ci to zrobił?
- To nie kara tylko ochrona – uśmiechnęła się delikatnie. – Jestem córką najbardziej znienawidzonej kobiety na świecie. A ludzie są okrutni i nie zapominają. Dzięki nim mogę tkać magię i ożywiać moich ludzi.
- Jak nazywa się twój ojciec? – spytał lisołak choć przeczuwał, ze odpowiedź go nie ucieszy.
- Tanatos. Zwany również Aniołem Śmieci.


Przepraszam, że zakończenie jest takie krótkie, ale straciłam dużą część rozdziału i nie potrafiłam napisać od nowa. Wybaczcie
  • awatar Lisa Angels: ... Łał... inaczej tego nazwać nie można, sorry, ze tak późno ale problemy z kompem. Już nie mogę się doczekać kolejnego bardzo interesującego rozdziału.
  • awatar Kowalski, opcje!: Jak zwykle jest cudowny. Kobieto, jak ty to robisz?
  • awatar Seiti: o k*rwa, co za zwrot akcji. Jet i Ariadne... ja chce hot scenę! Fajnie, że odpowiedziałaś na dręczące mnie pytanie kto jest jej ojcem. :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ooo... też taki chce
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 



Rozdział IV cz. I

Jet z hukiem odstawił butelkę na stół i przesunął do kolejnych pięciu już opróżnionych. Sięgnął po kolejną, ale ręka mu zadrżała. Może już za dużo wypił?
Po chwili wahania chwycił następną butelkę czarnego wina, ale ta wyślizgnęła się z dłoni i upadła na podłogę.
- Cholera – warknął.
Mimo, że lis miał mocniejszą głowę niż zwykły człowiek, gdy wstał od stołu zatoczył się.
Dobrze, że Shiki nie widzi mnie w takim stanie, pomyślał wychodząc z komnaty.
Starając się iść jak najpewniej i nie zwracać na siebie uwagi dotarł do pokoju brata i kopnięciem otworzył drzwi.
Jednak ku jego irytacji Shikiego nie było. Za to skrzydła okien skrzypiały na wietrze. Jet zamknął je. Jego brat miał tendencję do ignorowania jakichkolwiek zasad bezpieczeństwa.
Przestąpił przez próg i uderzył w chudą istotkę, która pisnęła i potknęła się odskakując w tył. Jet w ostatniej chwili złapał ją za nadgarstki i przytrzymał dopóki nie stanęła pewnie.
To była córka Ericy.
Zaskoczony Jet dopiero po chwili poczuł, że ręce dziewczyny są gorące i lepkie. Puścił i spojrzał na swoje dłonie.
Były pokryte lśniącą szkarłatną krwią.
- Co jest? – spytał zdziwiony patrząc na palce.
Ariadnie próbowała go minąć.
- Wybacz – szepnęła odwracając wzrok, ale Jet przytrzymał ją w miejscu. Jego palce pozostawiły ciemne ślady krwi na błękitnej sukni.
- Co to jest? – wskazał na ręce Ariadnie, które splotła z tyłu – Pokaż.
Widok głębokich szram ciągnących się od dłoni aż do łokci otrzeźwił Jeta.
- Kto ci to zrobił? – spytał zduszonym głosem.
Dziewczyna prychnęła i rzuciła ozięble:
- Nie twój interes lisie.
- Owszem mój. Między innymi to ja tu pilnuje porządku i masz mi odpowiedzieć do cholery – alkohol we krwi dawał lisowi potężnego kopa i często miał problemy z powstrzymywaniem agresji.
Oczy Ariadne pałały złością.
- Sama sobie to zrobiłam idioto! Zadowolony? – krzyknęła.
Wściekłość w jej słowach zaskoczyła Jeta. Nie spodziewał się, że taką drobną istotkę stać na taki wybuch. Choć z drugiej strony była córką Ericy więc charakter po matce musiała odziedziczyć.
- Dobra, dobra – podniósł ręce w geście kapitulacji – Nie drzyj się tak bo Mnie głowa od tego boli. Chodź trzeba opatrzyć te skaleczenia. Diabli wiedzą jakie paskudztwa mnożą się w tym zamku.
- Dziękuję, ale poradzę sobie sama – odparła z pogardą, ale nie biła już od niej taka złość jak wcześniej.
- Wątpię. Ręce ci się trzęsą – stwierdził Jet i chwycił ją za dłoń ignorując lepką krew, która powoli już krzepła. Pociągnął ją za sobą do pokoju. Ariadne już nie wszczynała kłótni. Nie wyrwała ręki z uścisku. Poszła potulnie jakby miała nadzieję, że to ochroni ją przed bólem.

- Czemu to sobie zrobiłaś? – spytał Jet.
- Czemu poszłam do pokoju pijanego lisołaka? – mruknęła zgryźliwie – Moja psychika jest lekko nadszarpnięta i chwilowo mam wahania moralności.
- Udam, że zrozumiałem co do mnie powiedziałaś, ty niewdzięczna istoto. Ale pytałem czemu się pokaleczyłaś? – zapytał znów Jet nie przejmując się humorkami dziewczyny.
- Jeśli ci powiem, że do czarnej magii to się odczepisz?
- Co? – mruknął zbity z tropu kitsune.
- Au! Uważaj ty niezdarny głupcze – krzyknęła, gdy bandaż otarł się o jedną z ran.
- Wybacz – odparł kąśliwie Jet, ale uśmiechnął się pod nosem.
Jednak znęcanie się nad innymi ( zwłaszcza wrednymi małymi zrzędami) dalej dawała mu satysfakcję.
Gdy tylko zawiązał bandaż odsunął się i chwycił nietkniętą butelkę wina ze stołu.
- Nie za dużo już wypiłeś? – rzuciła lekko Ariadne, ale oczy jej zabłysły.
- Nie jestem pijany. Udało mi się zawiązać te cholerne kawałki materiału na twoich rękach – uśmiechnął się. Podrzucił butelkę i złapał ją zręcznie za szyjkę – Widzisz?
- Na błazna nadajesz się idealnie. Choć pewnie na wojownika też.
Jet pochylił się nad nią. Złote oczy były teraz na wprost błękitnych.
- Mówisz? – jego wargi były bardzo blisko jej ust.
- Mówię.

* * * * * *
Dalszą część rozdziału dodam jutro

Wcześniejsze rozdziały tego opowiadania są na tym blogu:
http://misao245.pinger.pl/
  • awatar Seiti: W takim momencie!! Podsycasz tylko moją żądzę czytania! Czekam
  • awatar koniecznami: ciekawy blog ^^ zapraszam do mnie;]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

"Annyeong haseyo" czyli po koreańsku witajcie

Przepraszam za kolejne długie milczenie, ale ostatnio wcale nie potrafiłam znaleźć chwili by wejść na bloga. Często teraz przebywam poza domem i kompa widuję często tylko przelotnie. Spróbuję jednak znaleźć czas i wstawić Wam nowy rozdział, którego już baaaardzo dawno nie było. Trzymajcie się . Całuję Misao
  • awatar Kate - Writes: Ten art jest śliczny. (zachwyt)
  • awatar W poszukiwaniu sensu...: W sumie to nie tylko Seiti będziesz musiała zadowolić, ale również mnie. Już zbyt dużo czekania. Domagam się rozdziału. Powodzenia. ;-)
  • awatar Seiti: Czekam. Musisz mnie zadowolić, wynagrodzić mi to dłuuugie czekanie. ;) Czeka Cię nie lada wyzwanie, moja droga panno
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hej dziś niestety nie wstawię rozdziału z przyczyny takiej iż znowu nie napisałam końcówki i muszę wymyślić coś by jakoś to sklecić.
Na razie macie to:
Uwielbiam Paramore <3

I tak dla śmiechu dziś rano dowiedziałam się, że dużo mnie łączy z Bellatrix Lestrange. Fryzura na przykład:
Niestety z tym musiałam się zgodzić bo miałam na głowie wierną kopię loczków Belli.
A tak nawiasem są jacyś fani Heleny Bohnam Carter?

Pozdrawiam i całuje Misao
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Jaki kawaii

Pardon, ja mam jakąś obsesje na punkcie kotów
  • awatar Kate - Writes: Ooo, kot na kocie.
  • awatar Seiti: Moja kontroluje zasoby i obawiam się, że w takiej sytuacji kot zostałby rozszarpany. Staje się wtedy nieobliczalna i może zrobić poważną krzywdę, tym sposobem Shena wiele razy obrywała.
  • awatar SallyLou: He he u mnie kot unicestwia psy sąsiadki :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Z cyklu: Moje potworne rysunki :

Rozdział może będzie jutro
  • awatar Seiti: Potwornie to ty bredzisz. Są kawaii :D
  • awatar Kate - Writes: Jaki śliczny koteczek. Przepraszam... jakieśliczne koteczki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Gdy jest smutno, gdy jest źle... Spójrz na mego kota.. Przeraź się

To pierwsze jest z czasów, gdy był mały i słodki
  • awatar Lisa Angels: Rudzielce żądzą!
  • awatar Seiti: Dziwne pozy... ostatnio jak obserwowałam moją sukę to się zastanawiałam czy serio jej wygodnie. Chce rudego kota :(
  • awatar Kate - Writes: To ostatnie mnie rozwaliło. Cudny jest!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Czasami w życiu zdarzy się coś co przekreśli wszystko. Zniszczy marzenia, pogrzebie nadzieje.
Stoję nad grobem rodziców. Czarna plama w czarnym tłumie żałobników. Wszystkim jest ich żal. Umarli młodo…. Osierocili jedyną córkę… Mnie…
Tłumy ludzi płaczą. Tylko ja nie potrafię. Wiedziałam, że to się może stać. Bałam się każdego dnia życia. Każdej nocy kiedy nie wracali po północy do domu. Kiedy ja ćwiczyłam do bólu i krwi lub sprzątałam i tak nieskazitelnie czysty dom dopóki starczyło mi sił. Tylko tak potrafiłam powstrzymać łzy strachu, samotności i przerażenia.
Pod tym względem nic się nie zmieniło. Wciąż jestem samotna i boje się. Nie mam już nikogo.

Stoję nad grobem. Ludzie wrzucają kwiaty na trumnę. Kiedy pochylają głowy w milczeniu ja wysuwam spod płaszcza dwa bliźniacze noże w ozdobnych pokrowcach. Rzucam je obok trumny, by inni nie widzieli. Oni nie rozumieliby. To mój ostatni hołd. Ostatnia ofiara jaka mogę dać mym kochanym rodzicom.

Grabarze rzucają ziemię na trumnę. Odwracam wzrok.

Słyszę szepty….
„ Nieszczęśliwy wypadek…”
„ Tacy młodzi…”
„ Biedne dziecko…”

Mój umysł krzyczy. Oni nic nie wiedzą. Ja wiedziałam, ze to ich kiedyś spotka i wiedziałam, że nic na to nie poradzę. Mnie też kiedyś dosięgnie śmierć. To nasze przeznaczenie.
Walczyć by umrzeć….

Mój umysł krzyczy. Oni nic nie wiedzą. Ja wiedziałam, ze to ich kiedyś spotka i wiedziałam, że nic na to nie poradzę. Mnie też kiedyś dosięgnie śmierć. To nasze przeznaczenie.
Walczyć by umrzeć….

W tłumie widzę twarz, która przyciąga moją uwagę. Jest inna. Na jej obliczu maluje się triumf. Odsłania w uśmiechu ostre zęby. Szepcze do mnie bezgłośnie:
- Czekamy na ciebie dziewczyno.
Patrzę na nią bez strachu. Zsuwam te głupie okulary z nosa. Nie są mi potrzebne. One tylko ukrywają prawdę. Istota przestaje się uśmiechać. Z daleka syczy z wściekłością. Wiem, że mój wzrok sprawia jej ból. Cofa się i znika w morzu ludzi.
Nikt go nie zauważył. Dla innych to zwykły człowiek, który przyszedł opłakiwać zmarłych. Dla mnie najgorszy wróg.
Koło mnie staje wysoka postać. Ubrany na czarno chłopak nie wyróżnia się z tłumu. Tak samo jak ja ma rude włosy. Możemy uchodzić za rodzinę. Chwyta mnie za rękę. Wzdrygam przed dotykiem, ale nie wyrywam się. Opieram policzek o jego ramie.
- Już czas, księżniczko – słyszę.
Kiwam głową.
Mój przyjaciel obejmuje mnie delikatnie w talii i prowadzi przez tłum. Czeka tam kilka zakapturzonych postaci. Nie znam ich, ale teraz to mi obojętne.
- Ace idziemy już? – pyta jedna z nich.
- Wzięliście wszystko z domu – pytam.
- Tak.
- Jesteś gotowa księżniczko? – pyta mnie Ace.
- Nie mogę już tu dłużej czekać. Ruszajmy na Letni Dwór.

Wszystko co łączyło mnie ze światem ludzi przepadło. Nie miałam już powodu, by tu przebywać. Król Lata wzywał mnie do siebie. Czas wysłuchać jego polecenia.

Nazywam się Shaylin Night i jestem łowczynią…
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Ohayo! Na tym blogu będę pisać moje stare opowiadanie z poprzedniego bloga, ale również zaczęłam też nowe .

To główna bohaterka nowego opowiadania :
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›